16-02-2009

fiubździu

pusto na torfie.

kot położył się na laptopie skutecznie i w sobie tylko znany sposób uzdrowił toczpada. i niech mi teraz ktoś powie, że mruczenie nie ma żadnych właściwości terapeutycznych.

właściwie to powinnam się uczyć, a robię wszystko poza. nie najlepiej świadczy, nie najlepiej wróży. bo skoro nawet obejrzałam filmik o pewnym pancernym pociągu.

oj, nie najlepiej, oj nie.

05-02-2009

dzieje się, a co!

pomijając wszystkie głupawki dni ostatnich (bo wstyd się przyznać, że chodziłam po domu śpiewając: i'm so retarded and i just can't hide it i co gorsza miałam ku temu swoje powody) to i tak się dzieje.

otóż dzieje się, że miau i mrau.

z kronikarskiego obowiązku nadmienię tylko, że miau i mrau ma wielkie zielone oczy i bardzo nie chce spać. bo w końcu to oczywiste, że jak tylko nieopatrznie przyśnie to mu odgryzę wszystkie łapki. łapki, ba, ogon też. a co to za kot bez ogona. równie niepełnowartościowy co acana w porównaniu z wołowiną.

a więc dobrze jest. mimo że nie mam pojęcia, kto jest prezydentem angoli to mi dobrze, że miau i mrau.